Wywiad

„Wydaje się, że rodzice powszechnie krzyczą na dzieci”. Alejandro Fernández Almendras o swoim filmie „Mój przyjaciel Alexis”

Gert Hermans: Kręcąc film, chcesz, żeby twój obraz został zapamiętany z właściwych powodów – dlatego, że jest dobry. Gwiazda piłki nożnej rangi Alexisa Sáncheza w jednej z głównych ról to ryzyko – nietrudno wyobrazić sobie, że obecność takiej sławy zdominuje całość, przysłaniając inne elementy produkcji. „Mój przyjaciel Alexis” unika tej pułapki, opowiadając pełną życia historię tak dla chłopców, jak i dziewcząt, dla fanów futbolu i dla tych, którzy nie przepadają za sportem.

Alejandro Fernández Almendras: Tito ma spory talent, zarówno do piłki nożnej, jak i do wpadania w tarapaty. Pewnego dnia jego wygłupy prowadzą go wprost przed oblicze Alexisa Sáncheza – niekwestionowalnego idola w Chile i znanego na całym świcie piłkarza. Między bohaterami niespodziewanie pojawia się więź, a Tito i Alexis odbiorą od siebie nawzajem parę istotnych lekcji. O życiu, o przyjaźni, a przede wszystkim – o miłości do futbolu.

W kilku scenach nawiązujących do przeszłości cofamy się do młodych lat Alexisa Sáncheza. Choć wszystko dookoła jest wysuszone i pokryte pyłem, to jednak emanuje wspaniałymi kolorami.

Kręciliśmy te sceny w niezmiernie malowniczym miejscu. Zdecydowaliśmy się zaprojektować plan w oparciu o jedną paletę barw – poruszając się po skali żółci, pomarańczy i brązów. Ta kolorystyka budzi uczucie tęsknoty. W ten sposób Alexis Sánchez przywołuje dni swojego dzieciństwa w Tocopilla jako szczęśliwy czas, bliskie sercu wspomnienie. Choć wywodzi się z niezwykle biednej rodziny, jego dzieciństwo było bardzo szczęśliwe.

Mamy też krótką scenę na cmentarzu – scenę prawdziwie niezwykłą, bo rozgrywającą się w jednej z najdziwniejszych lokalizacji zdjęciowych, jakich dawno nie widziałem.

To typowy północno-chilijski cmentarz. W tym rejonie jest tak sucho, że przedmiotom nietrudno oprzeć się działaniu czasu, nawet przez setki lat. W tej części Andów znajdują się też najstarsze istniejące mumie – właśnie z powodu suszy. Cmentarz, o którym mówisz, leży w pobliżu Tocopilli – to wspaniały teren i chcieliśmy dać młodym ludziom szansę na pobieżny chociaż kontakt z mitologią, jaka wiąże się z takimi miejscami.

Filmowanie scen piłkarskich często stanowi nie lada wyzwanie. Wymaga określonej choreografii i zdolnych aktorów-piłkarzy.

Bardzo nam zależało, by znaleźć chłopca, który naprawdę potrafi grać w piłkę. Sam talent aktorski – który odtwórca roli Tito niewątpliwie posiada – to za mało. Ze swoimi pięknymi, pełnymi ekspresji oczyma Luciano González jest bardzo uroczy, ale jest również świetnym piłkarzem i marzy o karierze na boisku. Do wszystkich piłkarskich scen podchodził z entuzjazmem, co dodawało im realizmu. Natomiast starsze dzieciaki występujące w filmie to młode talenty pod profesjonalną opieką trenerską. Wiedzą, jakie to uczucie być na boisku – a to doświadczenie bardzo różne od tego, co kibice obserwują z trybun. Niektóre sekwencje faktycznie miały przygotowaną, ale bardzo luźną choreografię – nie chcieliśmy stracić tej spontaniczności, jaka towarzyszyła grze.

Jak udało ci się namówić Alexisa Sáncheza do udziału w tym projekcie?

To nie ja go namawiałem. To on postanowił przekonać nas do zrobienia filmu, w którym mógłby odegrać niewielką tylko rolę. To nie jest film o jego życiu, a o podążaniu za marzeniami. Alexis chciał nakręcić obraz dający dzieciom pozytywny przekaz – chciał zrobić coś dla tej społeczności, bo w Chile jest prawdziwym, podziwianym bohaterem. Był bardzo zaangażowany w cały projekt od samego początku i wiedział dokładnie, jakiego rodzaju historię chce opowiedzieć. Gdziekolwiek jechaliśmy, podążały za nim setki ludzi. Wszyscy chcieli znaleźć się blisko Alexisa. Bycie w trasie z taką supergwiazdą to prawdziwie surrealistyczne doświadczenie.

Ojciec Tito to twardy orzech do zgryzienia. Irytujący ojcowie zdają się złem koniecznym w świecie sportu!

Często spotyka się rodziców, którzy zawieszają dzieciom poprzeczkę za wysoko. Wymagają za dużo, popychając je w stronę szeroko pojętej sławy albo zabezpieczonej przyszłości. Kręciliśmy w kilku szkołach sportowych dla piłkarzy i w każdej z nich na drzwiach znajdowała się tabliczka: „Nie krzycz na swoje dziecko”. Wydaje się, że rodzice powszechnie krzyczą na dzieci, poniżają je, walczą z trenerem itp. W kraju tak ubogim jak Chile, gdzie kariera piłkarska oznacza dużo pieniędzy i inne profity, niestety wiele osób przerzuca własne marzenia na barki swoich dzieci.

Nawet z tymi dwoma wspaniałymi męskimi bohaterami moją ulubioną postacią jest nadal dziewczyna. Siostra Tito, Gloria (w tej roli Ignacia Uribe), ma silny charakter i błysk w oku, troszczy się o brata i jest fantastyczna na boisku.

Jak prawdziwi partnerzy na całe życie, Tito i Gloria wspólnie rozmawiają i marzą, łączy ich prawdziwa bratersko-siostrzana więź. Gloria jest ulubioną postacią wielu, ponieważ mimo uroczej aparycji, gdy walczy o swoje prawa, rzuca wyzwanie autorytetowi ojca-tyrana, co jest wyrazem upodmiotowienia kobiet i dzieci.

Kobieca piłka nożna rośnie w siłę – jesteś wizjonerem!

Kiedy kręciliśmy nasz film, reprezentacja Chile grała w pucharze świata kobiet i niespodziewanie wydarzenie to przykuło uwagę mediów – bilety się wyprzedawały itd. Można powiedzieć, że postać Glorii jest luźno oparta na osobie Christine Endler, bramkarki reprezentacji narodowej. To inspirująca postać, nie tylko w dziedzinie sportu (zrobiła karierę, grając dla PSG), ale także na polu debaty społecznej. Endler to wzór do naśladowania dla wielu chilijskich dziewcząt. Założyła trzy kobiece szkoły piłki nożnej i czuje odpowiedzialność w stosunku do dziewczynek z rodzin źle sytuowanych. W jednym z wywiadów powiedziała: „Mam wrażenie, że w końcu dla kobiet otwierają się drzwi pozwalające na realizację marzeń – nie tylko tych piłkarskich”. W sportowej debacie na szczeblu krajowym Christine Endler często reprezentuje głos kobiet, dlatego tworząc postać Glorii, czerpaliśmy z niej inspirację.

W jakim stopniu futbol nadal stanowi część kultury chilijskiej ulicy?

Dla wielu Chilijczyków piłka nożna to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Jest obecna w wiadomościach cały czas, a odkąd w 2015 roku Chile po raz pierwszy wygrało Puchar Ameryki – największe rozgrywki piłkarskie na tym kontynencie – ludzie zwariowali na jej punkcie. W Chile wszyscy śledzą mecze piłkarskie, każdy dorosły, każde dziecko. Nie da się tego powiedzieć o żadnym innym sporcie.

© Zlín Film Festival